Jacek Pogorzelski
Marketingowy esencjalizm

„Marka nie jest wyłącznie przydatnym narzędziem zarządczym, ale subtelnym procesem dialogu między jej właścicielem a odbiorcą, który to proces zmienia jednego i drugiego.”

Zabijanie czasu

2 czerwca 2008

Facebook link

Marketerzy poszukują coraz bardziej wyrafinowanych potrzeb do zaspokojenia i nowych, głębszych insight-ów. Czasem jednak najlepsze rzeczy leżą wprost przed nami. Mam wrażenie, że zapominamy o prostych mechanizmach, które rządzą ludźmi, a które stanowią ogromne pole działania dla marketingu.

Mam na myśli jedną potrzebę, która zawsze istniała i która istnieje niezależnie od rozwoju cywilizacji, zmiany jakości życia, dramatycznego jego przyspieszenia, zalewu informacjami itd. Chodzi mi o potrzebę zabicia czasu. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak herezja. Przecież ludzie nie mają dzisiaj czasu usiąść w spokoju przez 2 minuty i nic nie robić, a ja tu o zabijaniu czasu. Nikt nie ma czasu do zabicia, prawda? Nieprawda.

Ludzie nie chcą siedzieć w spokoju przez 2 minuty. Takie są deklaracje: wieść spokojne życie rentiera, cieszyć się sielanką. To wizje, które nie zostają spełnione, a co więcej, nie mają szans być spełnione. Ludzie szaleją z braku zajęcia i nie znoszą przedłużających się chwil spokoju. Chcą coś robić, być produktywni, nawet jeśli chodzi o bycie produktywnym w organizacji rozrywki. Chodzi mi o coś zupełnie innego niż wypełnianie wolnego czasu, bo ta potrzeba jest oczywista. Mam na myśli potrzebę nieustannego bycia zajętym, czy to w czasie wolnym, czy w chwilach przerwy, czy nawet w biegu.

Czas wolny nie wymaga komentarza. Mnóstwo produktów zaspokaja potrzebę organizacji czasu wolnego – branża rozrywkowa, turystyczna, sportowa, medialna, różnego typu hobby itd.

Zagospodarowanie przerw to inna kategoria morderców czasu. Najbardziej klarownym przykładem jest tu KitKat – „Have a break, have a KitKat” (Zrób sobie przerwę). Wiele funkcji telefonów komórkowych umożliwia ich wykorzystanie jako morderców czasu. Szczególnie istotne są tu sms-y i mms-y, które dają możliwość prowadzenia skondensowanych dialogów, które da się wcisnąć w nawet kilkunastosekundową przerwę.

Ostatnią kategorią morderców czasu jest wszystko, co zabija nasz czas spokoju będąc w biegu, np. w trakcie podróży, czy czekania. Czasopisma, ekrany z TVN24 lub MTV, iPody, iPhony, osobisty laptop, automaty z napojami i kafeterie to tylko niektóre z nich. Nasza skłonność do zabijania nawet najkrótszych chwil spokoju pokazuje, że wcale tego spokoju tak bardzo nie pragniemy. Szczególnie będąc w biegu nie chcemy wypaść z rytmu, więc szukamy stymulacji, aby pozostać w stanie wysokiej aktywności umysłowej.

Potrzeba zabicia czasu jest nieograniczonym polem możliwości. Dotyczy wszystkich sytuacji: gdy mamy czas i chcemy go czymś wypełnić oraz gdy go nie mamy a i tak starannie wypełniamy najmniejsze luki. W tzw. cywilizacji zachodniej to dość uniwersalna potrzeba. Nie mamy wychowania, ani mentalności azjatyckiej, która ceni spokój. Dla nas liczy się aktywność. Słowem kluczem wydaje mi się określenie „quality time” (dobrze spędzony czas). Chodzi o dobre jakościowo zabicie czasu.


Linki:

http://www.kitkat.com/ – cała strategia marki KtKat jest oparta na zabiciu czasu
http://kostek151.blog.interia.pl/?id=1092843 – jedno osobiste wyznanie trafiające w istotę zagadnienia

Kategorie

Napisałem

book-praktyczny-marketing
Praktyczny marketing miast i regionów

Marketing miejsc zdobywa w Polsce zasłużone zainteresowanie. Niestety kojarzy się  niemal wyłącznie z promocją. Łatwo tworzy się logotyp i kampanię promocyjną. Znacznie trudniej stworzyć silną markę miasta lub regionu.

Zobacz więcej

Zobacz komentarze

28 października 2015 o 10:35
Zenon napisał

Doskonała obserwacja. Zabijanie czasu to ucieczka a wszystko to dla tego, że współczesnmy człowiek nie jest w stanie odwarzyć się na bycie tylko ze sobą.

Zostaw swój komentarz

Kim jestem?

Jestem właścicielem i dyrektorem zarządzającym firmy doradztwa marketingowego PrimeCode oraz Business Strategy Leaderem w BlueFox. Pomagam klientom prowadzić marketing oparty na wiedzy, a nie intuicji, oraz uczę myśleć strategicznie zamiast tworzyć dokumenty-strategie.