Jacek Pogorzelski
Marketingowy esencjalizm

„Marka nie jest wyłącznie przydatnym narzędziem zarządczym, ale subtelnym procesem dialogu między jej właścicielem a odbiorcą, który to proces zmienia jednego i drugiego.”

Sery z Korycina

19 czerwca 2011

Facebook link

Jestem zachłanny na przykłady polskich sukcesów marketingowych. Jedym z powodów tego zainteresowania jest to, że tych sukcesów jest niewiele. Tym bardziej cieszy mnie fala, na jakiej wznoszą się ostatnio korycińskie sery. W kraju, w którym sery ciagle dzieli się na białe i żółte i nie ma takiej kultury serowarstwa jak we Francji, czy we Włoszech pojawiły się już nie tylko doskonałe produkty, ale całe koncepcje marketingowe, które podbijają kraj. To, co podoba mi się jeszcze bardziej to zagraniczne aspiracje producenta. Jeżeli Francja zgłasza pretensje do produkcji najlepiej smakującej wódki na świecie (Grey Goose), to nadszedł czas, aby Polacy zgłosili pretensje do posiadania najlepszych serów na świecie.

Aby przybliżyć nieco historię i obecną sytuację korycińskich serów zacytuję fragmenty artykułu, jaki ukazał się na portalu gazeta.pl:

„Jak głosi legenda, mieszkańcy niewielkiego podlaskiego Korycina, produkcji tego przysmaku nauczyli się od serowarów ze Szwajcarii, którzy w czasie potopu szwedzkiego w XVII wieku po krwawej bitwie kurowali się w okolicach osady. Procedura, proporcje i składniki są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Tajemnica produkcji polega na wykorzystaniu podpuszczki, enzymu powstałego ze startych, wysuszonych żołądków młodych cieląt karmionych mlekiem matki. Dzięki podpuszczce lekko podgrzane mleko ścina się i wytrąca się z niego serwatka. Wyciśnięty, uformowany i natarty solą ser przenoszono do kamiennej piwnicy gdzie układano go otaczając wymłóconą żytnią słomą. Tam leżakował przez wiele tygodni obrastając pleśnią, która dla jednych była przysmakiem, dla innych wręcz przeciwnie.

Ser powoli znalazł uznanie w innych regionach kraju. Przed II wojną światową od korycińskich rolników ser odkupywali Żydzi i handlowali nim w swoich sklepikach. W latach 50. i 60. XX wieku w Korycinie działały dwa punkty skupu, skąd produkt trafiał głównie do Warszawy, ale także na Śląsk i na Pomorze.

Ale prawdziwą karierę zrobił ostatnio, kiedy docenili go smakosze z wielkich miast. Poznali ser na kiermaszach i targach zdrowej żywności. Tam też dostrzegli go handlowcy. (…)

Szlachetne, długo dojrzewających i drogie sery są znane Europejczykom od dawna, Francuzi podają je na deser, a Włosi od nich zaczynają biesiady. Sery traktują, jak swoje dziedzictwo kulturowe. Są objęte ochroną, posiadają specjalne certyfikaty a ich producenci, co roku łącznie zarabiają nawet 50 mld dolarów.

Swoją szanse dostrzegli też serowarzy z Korycina. Powołali Zrzeszenie Producentów Sera Korycińskiego, które skupia ponad 30 rolników. Najwięksi z nich swoje sery sprzedają nawet w 30 miastach, miesięcznie schodzi im ok. 3 tony tego smakołyku. Jednak żeby Europa poznała smak, serowarzy złożyli wniosek do Komisji Europejskiej o rejestrację oznaczenia geograficznego, czyli włączenie do systemu ochrony regionalnych produktów rolnych w UE.

W przygotowaniu wniosku serowarom z Korycina pomagała Fundacja dla Polski.

– Już dziś Korycin jest rozpoznawalną marką. – mówi Mirosław Lech, wójt gminy Korycin. – Choć jest to jedna z najmniejszych gmin w Polsce jest znana w całym kraju i to głównie z produkcji sera. Czekamy na odpowiedź z Komisji Europejskiej, procedury rejestracyjne trwają ok. roku. To dla nas wielka szansa, ogromna reklama i ochrona prawna, która pozwoli wyeliminować podróbki naszego sera.”

Gratuluję Korycinowi sukcesu krajowego i trzymam kciuki za sukces globalny. Mam nadzieję, że zarządcom marki nie zabraknie wyobraźni, odwagi i pieniędzy, żeby podjąć przemyślane, długofalowe i skuteczne działania promujące korycińskie sery na globalnych rynkach. Zachęcam do niesłuchania tych wszystkich ekspertów od podcinania skrzydeł, którzy wypomną brak kompetencji Polski w szlachetnym serowarstwie. Jeżeli Francja może mieć najlepszą wódkę (jakby było im mało tego, co mają), to Polska może mieć najlepszy ser.

Ser to przepustka do lepszego świata szlachetnych wyrobów ludzkiego kunsztu. To nie jest kartofel ani wafelek, który nigdy nie trafi na salony. To produkt koneserski, który znajdzie swoje miejsce na stole obok szampana i kawioru. Wspaniale byłoby pokazać, że w Polsce także powstają takie produkty.

Zdjęcie pochodzi z portalu gazeta.pl z artykułu, do którego link poniżej.

Pełny artykuł na portalu gazeta.pl: http://palcelizac.gazeta.pl/palcelizac/1,110783,9697784,Cenny_jak_szwajcarski.html

Napisałem

book-rewolucja-marki
(R)ewolucja marki

Nabywcy chcą znać odpowiedzi na kilka kluczowych pytań:

  • Dlaczego mają kupić dany produkt?
  • Dlaczego ma to być produkt określonej marki?
  • Jakie korzyści przyniesie im zakup, posiadanie i stosowanie danego produktu?
 

Zobacz więcej

Zobacz komentarze

26 sierpnia 2014 o 13:26
Jan napisał

dobrze ujęty temat http://serowarpodlaski.pl/

Zostaw swój komentarz

Kim jestem?

Jestem właścicielem i dyrektorem zarządzającym firmy doradztwa marketingowego PrimeCode oraz Business Strategy Leaderem w BlueFox. Pomagam klientom prowadzić marketing oparty na wiedzy, a nie intuicji, oraz uczę myśleć strategicznie zamiast tworzyć dokumenty-strategie.