Jacek Pogorzelski
Marketingowy esencjalizm

„Marka nie jest wyłącznie przydatnym narzędziem zarządczym, ale subtelnym procesem dialogu między jej właścicielem a odbiorcą, który to proces zmienia jednego i drugiego.”

Pasjonaci dodają kolorytu polskiej motoryzacji

11 września 2011

Facebook link

W Polsce jest wielu miłośników motoryzacji. Nie będąc jednym z nich mogę sobie tylko wyobrazić, jak źle muszą znosić obecny stan krajowej motoryzacji. Sytuację ratują jednak pasjonaci. Fatalny stan rzeczy jest motywatorem dla tych wszystkich, którzy marzą o porządnym polskim samochodzie i polskiej marce motoryzacyjnej.

Dzisiaj chcę zaprezentować dwie próby stworzenia takiego samochodu. Obie są bardzo ciekawe i ambitne. Każda z nich stanowi atak na górną półkę rynku, jakby twórcy obu samochodów odmawiali przyjęcia do wiadomości, że nie ma co się porywać z motyką na słońce, skoro nie potrafimy jako naród zaproponować porządnego auta miejskiego. I to mi się bardzo podoba.

Oba przedsięwzięcia mają zażartych krytyków, ale tak jest zawsze, gdy ktoś nie chce przyjąć do wiadomości oczywistych (także mentalnych) ograniczeń środowiska, z którego się wywodzi. Praktyka często pokazuje, że dopiero tak ambitne zamiary, że prawie znajdujące się na granicy szaleństwa, prowadzą do porządnych rezultatów. Dlatego kibicuję twórcom obu samochodów.

Pierwszy to przedsięwzięcie polsko-szwedzkie, ale o zdecydowanie polskich korzeniach i oparte na polskiej wizji i myśli. Jest to samochód Leopard autorstwa pana Zbysława Szwaja, montowany w Mielcu. Właściwie jest to auto kolekcjonerskie dla amatorów wyrafinowanej jazdy o niebanalnym, retro wyglądzie i niesamowitych osiągach technicznych. Motywację pana Zbysława do stworzenia tego samochodu najlepiej oddaje jego następująca wypowiedź:

Naszym celem nie jest poszukiwanie pieniędzy poprzez tworzenie tego samochodu. Moim celem było i jest przez całe życie pokazanie, że Polska i Polacy nie są narodem, który robi wyłącznie rzeczy proste, ale też bardziej dojrzałe technologicznie, a za taki uważamy nasz samochód.” (mojeauto.pl)

http://www.leopardautomobile.com/

Drugim przedsięwzięciem jest szalony pomysł stworzenia polskiego odpowiednika Ferrari i Lamborghini, czyli auta, które zostało ostatecznie nazwane Arrinera. Sceptycy twierdzą, że to wcale nie takie polskie auto, bo i wzornictwo autorstwa nie Polaka i sporo elementów konstrukcyjnych z zagranicy. Ale skąd ma być skoro u nas brakuje infrastruktury do produkcji takich aut? Nie zmienia to jednak faktu, że w trzy lata zaprojektowano samochód, który przeszedł już testy i nawet został oficjalnie zaprezentowany.

Jasne, że Polska to nie Włochy i trudno będzie trafić z Arrinerą na tę samą półkę, co Lamborghini, ale czy to znaczy, że nigdy nie warto próbować? Samochód wygląda świetnie i ma znakomite parametry techniczne. W tym wypadku także życzę powodzenia pionierom, którzy odmówili akceptacji powszechnej opinii, że Polska nie jest w stanie wyprodukować solidnego samochodu, a o precyzyjnym aucie sportowym to w ogóle nie ma co marzyć. Ktoś jednak zamarzył i je zrobił.

http://arrinera.pl/

Kategorie

Napisałem

book-mity-marketingowe
Mity marketingowe

Iluzje zawsze mnie drażniły. Niepotwierdzone opinie traktowane jak fakty, sztuczna rzeczywistość, odbierana jak prawdziwy świat, skrócone, spłycone prawdy i półprawdy budzą mój sprzeciw i mnie złoszczą.

Zobacz więcej

Zobacz komentarze

16 września 2011 o 14:10
Maciek napisał

Polska ma znakomite autobusy miejskie SOLARIS. A myśl techniczna, choć rozproszona
i niewykorzystana była na wysokim poziomie. Proszę zajrzeć do archiwum konstruktorów ZS STAR SA w Starachowicach. O ile jeszcze takowe istnieje.

W naszym kraju – co trzeba zmienić – brak jest ciągłości tradycji technicznej, która co rusz jest rwana i niszczona przez różne dziejowe okoliczności. A może przede wszystkim przez brak wsparcia przez państwo polskie. Proszę zauważyć co zrobił pan Zasada z polskim przemysłem motoryzacyjnym. A mogło być inaczej. Dlaczego Niemcy, Francja czy Włochy mają tradycję sięgającą kilku pokoleń wstecz?

16 września 2011 o 17:04
Jacek Pogorzelski napisał

O Solarisie pisałem wcześniej. Co do tradycji technicznej to nie jestem pewien. Przypomina mi to trochę polską myśl trenerską w piłce nożnej, która też podobno jest przebogata a sukcesów bardzo niewiele. Uważam, że każdy sukces i porażkę trzeba umieścić w kontekście, bo dopiero wtedy widać jego lub jej rozmiar. Polska myśl techniczna nie wygląda imponująco w zestawieniu z krajami, o których Pan pisze. Bez ujęcia relatywnego byle co może wydać się ogromnym sukcesem.

Zostaw swój komentarz

Kim jestem?

Jestem właścicielem i dyrektorem zarządzającym firmy doradztwa marketingowego PrimeCode oraz Business Strategy Leaderem w BlueFox. Pomagam klientom prowadzić marketing oparty na wiedzy, a nie intuicji, oraz uczę myśleć strategicznie zamiast tworzyć dokumenty-strategie.