Jacek Pogorzelski
Marketingowy esencjalizm

„Marka nie jest wyłącznie przydatnym narzędziem zarządczym, ale subtelnym procesem dialogu między jej właścicielem a odbiorcą, który to proces zmienia jednego i drugiego.”

Jedna rzecz zmieniająca najwięcej

1 grudnia 2013

Facebook link

W „Kodzie skuteczności” jeden rozdział poświęciłem tezie, że w każdej sprawie jest jedna rzecz tj. element, mechanizm, posunięcie, czasem trik, która zidentyfikowana i wykonana, zmodyfikowana, powołana lub usunięta pozwala radykalnie odmienić sytuację. Ten wpis dotyczy dwóch przykładów.

Każdy, kto uprawia jakiś sport wytrzymałościowy (kolarstwo, bieganie, triathlon, itp.) wie, że w pewnym momencie trwającego długo wysiłku nadchodzi kryzys. Kryzys polega na istotnym spadku sił i braku motywacji do jego kontynuacji. Jak sobie wtedy poradzić? Większość porad, nawet formułowanych w dobrej wierze, nie określa precyzyjnie mechanizmu, który pomaga wychodzić w kryzysów. Mówi się o dobrym przygotowaniu fizycznym i sile mentalnej nie precyzując, na czym ma polegać najskuteczniejsza reakcja sportowca na kryzys w momencie, gdy jest najbardziej dotkliwy? Przygotowanie fizyczne z pewnością pomaga, bo pozwala biec lub jechać czysto mechanicznie, nawet gdy głowa mówi „stań”. Ale na czym ma polegać wykorzystanie siły mentalnej? Czy wykończony sportowiec ma myśleć o czymś innym, czy w stu procentach skoncentrować się na rytmie? Otóż najbardziej skutecznym sposobem poradzenia sobie z kryzysem jest podjęcie decyzji, żeby biec lub jechać dalej i biec lub jechać dalej mimo wszystko. Świadoma decyzja jest tu kluczem. Kryzys często pokonuje bowiem tych, którzy biegną lub jadą kawałek, żeby „zobaczyć, co będzie dalej”. Czasem dalej jest lepiej, ale co wtedy, gdy jest jeszcze gorzej? Siła mentalna w momencie kryzysu polega na podjęciu decyzji, która ma moc zobowiązania wobec samego siebie. Trzeba stworzyć kontekst, w którym człowiek poczuje, że zawiódł sam siebie, gdy nie dotrzyma podjętej decyzji.

Jaki to ma związek z marketingiem? Ano taki, że w marketingu nie brakuje momentów kryzysowych a ich przezwyciężanie często jest oparte na tych samych zasadach co w sporcie. Powiedzmy, że budujemy markę, co, jak wiadomo, jest procesem długotrwałym. Intensywnie ją wspieramy, ale sukcesów nadal brakuje. Wszystko trwa już kilka lat i coraz częściej myślimy, że odnieśliśmy porażkę. Być może jest wiele rzeczy do poprawy lub nawet całkowitej zmiany. Ale kluczem jest podjęcie decyzji o trwaniu i determinacja. Wiele marek znika z rynku przede wszystkim dlatego, że ich właściciele nie mają cierpliwości. Sam taką marką zarządzałem. Była to marka, która miała jednego konkurenta. Koncepcja produktu była identyczna. Obie marki początkowo sobie słabo radziły, ale moja firma podjęła decyzję o poddaniu się a konkurent nie. Dzisiaj marka konkurenta nadal jest obecna na rynku i ma się dobrze.

Drugi wymiar siły mentalnej w sportach wytrzymałościowych, który często opisuje się abstrakcyjnie jako „mocna psycha”, „biegnie się głową, nie nogami”, „napierasz mimo bólu i cierpienia”, polega na „byciu tam wcześniej”. Bo jaką wskazówką jest dla początkującego długodystansowca rada „biegnij głową, nie nogami”? Co praktycznego z tego wynika? To nie jest żaden sposób, raczej hasło motywacyjne. Kluczem do silnej psychiki w momencie silnego kryzysu jest przeżycie identycznego kryzysu wcześniej. To może być trening (rzadko kto trenuje aż tak ekstremalnie), albo wcześniejsze starty. Najważniejsze jest doświadczenie pokonania równie trudnego wyzwania w przeszłości. Chodzi o automotywację opartą na przekonaniu, że „skoro dałem radę wtedy, to dam i teraz”.

W marketingu jest tak samo. Przerażają nas te wyzwania, z którymi się wcześniej nie mierzyliśmy. Doświadczenie działa w taki sposób, że daje pewność w sytuacjach, z którymi spotykaliśmy się już wcześniej. Dlatego ambitny marketingowiec powinien dążyć do konfrontacji z nowymi problemami a nie uciekać w znane sobie sytuacje. Wkurza cię to, że zmieniono ci marki, którymi zarządzasz, albo kazano rozwiązać problem, z którym wcześniej się nie mierzyłeś? Nawet jeżeli intencja była inna, możesz to potraktować jako zdobywanie doświadczenia, które będzie procentowało w przyszłości.

Jestem zdecydowanym zwolennikiem podejmowania nowych wyzwań i uczenia się rozwiązywania nowych problemów. Bo to jest prawdziwy sposób na budowanie siły mentalnej, tak w sporcie, jak w biznesie. Na pewno takim sposobem nie jest „dajesz stary, dajesz”. Bo nawet jak się zmobilizuję i pokonam najbliższy odcinek lub problem, to co potem? Gdzie jest baza mojej siły mentalnej? W hasłach motywacyjnych czy umiejętnościach?

Kategorie

Napisałem

book-wskazniki-marketingowe
Wskaźniki marketingowe

Jestem autorem opisów 24 wskaźników zawartych w książce "Wskaźniki marketingowe" pod redakcją Roberta Kozielskiego.

Zobacz więcej

Zobacz komentarze

Zostaw swój komentarz

Kim jestem?

Jestem właścicielem i dyrektorem zarządzającym firmy doradztwa marketingowego PrimeCode oraz Business Strategy Leaderem w BlueFox. Pomagam klientom prowadzić marketing oparty na wiedzy, a nie intuicji, oraz uczę myśleć strategicznie zamiast tworzyć dokumenty-strategie.