Jacek Pogorzelski
Marketingowy esencjalizm

„Marka nie jest wyłącznie przydatnym narzędziem zarządczym, ale subtelnym procesem dialogu między jej właścicielem a odbiorcą, który to proces zmienia jednego i drugiego.”

Hologramy grają

29 kwietnia 2012

Facebook link

To, co stało się na festiwalu Coachella, czyli wskrzeszenie sceniczne Tupaca Shakura w postaci hologramu uważam za coś znacznie większego niż jednostkową atrakcję. Nie mam pojęcia, czy już wkrótce zostaną ogłoszone trasy koncertowe Elvisa, The Beatles i Nirvany (w pełnych składach), ale Tupac na scenie mógł okazać się precedensem.

W amerykańskim showbiznesie istnieje podział na koncerty (concert) i pokazy (show). Koncert jest wykonywany przez wykonawcę na żywo i koniecznie z wykorzystaniem prawdziwych instrumentów, w tym głosu artysty. Show ma bardziej swobodną formułę i umożliwia stosowanie rozwiązań wspomagających artystę w tym, aby wykonał świetne przedstawienie. Złośliwi mówią, że w koncercie chodzi o śpiew a w pokazie o taniec, a może nawet tylko o dynamikę, nawet gdy jest osiągana za pomocą animacji video, laserów itp.

Przypadek Tupaca na Coachella pokazał, że obecnie nie tylko wspomaganie show może być w całości oparte na technologii, ale także sam wykonawca. To daje olbrzymie, wręcz nieograniczone możliwości. Nie sądzę, żeby przemysł muzyczny, spragniony pieniędzy i nowych modeli biznesowych, tych możliwości nie zauważał.

Przede wszystkim wskrzesić można każdego i jest to wyłącznie funkcją technologii i praw do wizerunku. Taki artysta, raz wskrzeszony nie podlega ludzkim ograniczeniom. Ma niespożyte siły. Nigdy nie jest zmęczony, ani nie stroi fochów. Może bisować do upadłego i to nie swojego, ale publiczności. Ba, może także ulec bilokacji a nawet multilokacji i wystąpić dokładnie w tym samym czasie w wielu miejscach. Może, na przykład występować równolegle na reklamowym evencie i dużym koncercie. Artyści mogą być dystrybuowani jak kopie filmów do kin. Całkowicie znika ograniczenie dysponowania jedną osobą w jednym momencie. Dystrybucja gwiazdy zwiększa się wielokrotnie. A potem dojdą do tego cyfrowe koncerty na nośniki mobilne, starzy-nowi celebryci w reklamie, prezenty w postaci występów idoli z młodości itd.

To wszystko jest marketingowym marzeniem przemysłu muzycznego. Można robić sondy, kogo z nieboszczyków szanowna publiczność chciałaby zobaczyć i spełniać to zapotrzebowanie w stu procentach. Ba, można pytać publikę o to, z jakiego okresu chcieliby zobaczyć i posłuchać swojego idola. The Who z końca lat 60-tych? Proszę bardzo. Oto oni jak żywi. Może nawet zagrają kilka kawałków późniejszych.

Technologia może fascynować, ale znacznie bardziej fascynujące jest to, jak zaspokaja potrzeby emocjonalne.

Napisałem

Kod skuteczności

Co to jest osobista skuteczność? Dlaczego tak trudno osiągnąć to, co się zamierzyło? Odpowiedź na to pytanie samo w sobie zasługuje na książkę.

Zobacz więcej

Zobacz komentarze

28 lipca 2014 o 22:57
Krzysztof napisał

„Hologramy grają”????
Nie wiem co w tym tak fascynującego.
Po pierwsze to nie jest hologram, tylko obraz wyświetlany na niemal przezroczystym ekranie ze zwykłego (no może dość wysokiej jakości) rzutnika. Różnica w stosunku do zwykłej tradycyjnej transmisji obrazu na zwykłym ekranie polega wyłącznie na tym, że nie zauważamy ekranu, dzięki czemu postać artysty wydaje się być wyświetlona w powietrzu. Na dodatek wcale nie jest ona trójwymiarowa, a płaska – to oddalenie publiczności sprawia taką iluzję.
Zapewne wyłącznie ze względów reklamowych dziś niemal każdy sposób wyświetlania obrazu 3D próbuje się nazwać hologramem (np tzw kolumny holograficzne), choć często (tak jak i tu) z holografią nie ma to nic wspólnego.
pozdrawiam

29 lipca 2014 o 10:02
Jacek Pogorzelski napisał

Czy Pański komentarz ma jakiś cel poza wytłumaczeniem strony technicznej oraz podkreśleniem, że Panu się to nie podoba?
Szczególnie interesuje mnie ewentualna merytoryczna dyskusja, bo, z całym szacunkiem, Pańskiej opinii można przeciwstawić opinie osób, którym i występ Tupaca i ostatni Michaela Jacksona bardzo się podobał i zrobił na nich duże wrażenie.

Zostaw swój komentarz

Kim jestem?

Jestem właścicielem i dyrektorem zarządzającym firmy doradztwa marketingowego PrimeCode oraz Business Strategy Leaderem w BlueFox. Pomagam klientom prowadzić marketing oparty na wiedzy, a nie intuicji, oraz uczę myśleć strategicznie zamiast tworzyć dokumenty-strategie.