Jacek Pogorzelski
Marketingowy esencjalizm

„Marka nie jest wyłącznie przydatnym narzędziem zarządczym, ale subtelnym procesem dialogu między jej właścicielem a odbiorcą, który to proces zmienia jednego i drugiego.”

Crowd…ing

23 września 2012

Facebook link

Słowa takie jak crowdsourcing, czy crowdfunding robią karierę. A robią ją dlatego, że coraz więcej jest przykładów na opisywane przez nie zjawiska.

Podstawowa idea jest taka, że zamiast jednego źródła informacji, pomysłów, czy finansów jest ich wiele i mają one korzenie w szerokiej społeczności. Dzięki temu otwierają się zupełnie nowe możliwości.

Przykładem crowdsourcingu jest Barclaycard Ring – społecznościowa karta kredytowa, która jest w zamierzeniu produktem współtworzonym przez społeczność. Jeżeli karta działa nie tak, oferuje niepotrzebnie dużą lub ograniczająco małą funkcjonalność a społeczność ma pomysł na jej poprawę, jest duża szansa na to, że dostanie to, czego chce. Bank udostępnia członkom dane o tym, jak zarabia na operacjach dokonywanych za pośrednictwem karty, żeby mogli oni podejmować świadome decyzje.

Przykładem crowdfuncingu jest finansowanie komercjalizacji produktu o nazwie Pebble – zegarka zintegrowanego ze smartfonem, który pozwala na dostęp do wielu jego informacji i funkcjonalności, np. można go używać jako playera muzyki lub jako zegarek do biegania. Eric Migicovsky, twórca Pebble gromadził środki na komercjalizację produktu w formie dobrowolnej zbiórki funduszy, czyli właśnie crowdfundingu. Chciał zebrać 100 tys. dolarów a ostatecznie pozyskał w ten sposób 10 milonów.

Wszystkie inicjatywy zaczynające się od słowa „crowd” doczekały się licznych teorii naukowych i popularnych. Osobiście uważam, że główna idea jest doskonale ujęta w zasłyszanym kiedyś powiedzeniu: „Tam gdzie ludzi kupa i Herkules dupa”. James Surowiecki nazwał to mądrością tłumu. Masa ludzi dysponuje zasobami znacznie przekraczającymi zasoby nawet najwybitniejszych jednostek a często całych organizacji. Dotyczy to nie tylko zasobów finansowych, ale również intelektualnych, organizacyjnych, itd.

Zastanawiam się, gdzie w Polsce jest ten tłum (crowd), który jest siłą potężniejszą niż korporacje i który rozwiązuje problemy, jakich rządy ani korporacje nie rozwiązują? Owszem, widzę sporo crowdtalking, czyli pustego gadania o wszystkim, ale niewiele inicjatyw, które wywołują realną zmianę. Mamy spektakularny przykład crowdfundingu w postaci Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ale chyba trudno zgromadzić w ten sposób fundusze na realizację pomysłu biznesowego?

Problem z wszelkiego typu crowding-iem jest problemem niskiego poziomu kapitału społecznego. Gdy ludzie sobie nie ufają, nie chcą działać razem, bo myślą, ze się narobią a ktoś i tak to zmarnuje lub wykorzysta ich zapał dla indywidualnej korzyści. Nikogo nie obwiniam, bo dostajemy aż nadto argumentów za tym, żeby sobie nie ufać, ale w ten sposób trudno będzie uruchomić lawinę oddolnych, społecznie wspieranych pomysłami i współfinansowanych inicjatyw.

Napisałem

book-mity-marketingowe
Mity marketingowe

Iluzje zawsze mnie drażniły. Niepotwierdzone opinie traktowane jak fakty, sztuczna rzeczywistość, odbierana jak prawdziwy świat, skrócone, spłycone prawdy i półprawdy budzą mój sprzeciw i mnie złoszczą.

Zobacz więcej

Zobacz komentarze

23 września 2012 o 22:16
Łukasz Kruszewski napisał

Mam pytanie. A czy zna Pan przykłady kogoś w Polsce, kto próbował faktycznie to robić? Może na razie nie ma tego tłumu, bo nie ma lidera, co by tłum ruszył?

26 września 2012 o 15:37
Jacek Pogorzelski napisał

Przykłady są, choćby na crowdfunding.pl. Pojawiają się także polskie projekty na kickstarter.com. Ale mi chodzi raczej o dynamikę zjawiska niż konkretne przykłady, które mogą dowodzić wszystkiego i niczego.

Zostaw swój komentarz

Kim jestem?

Jestem właścicielem i dyrektorem zarządzającym firmy doradztwa marketingowego PrimeCode oraz Business Strategy Leaderem w BlueFox. Pomagam klientom prowadzić marketing oparty na wiedzy, a nie intuicji, oraz uczę myśleć strategicznie zamiast tworzyć dokumenty-strategie.