Jacek Pogorzelski
Marketingowy esencjalizm

„Marka nie jest wyłącznie przydatnym narzędziem zarządczym, ale subtelnym procesem dialogu między jej właścicielem a odbiorcą, który to proces zmienia jednego i drugiego.”

Co to znaczy dobry przykład?

19 sierpnia 2012

Facebook link

Przykłady są esencją wystąpień i szkoleń. Bez nich byłaby tylko trudna do zniesienia teoria. Stosunek do przykładów bywa jednak mocno spolaryzowany. Dobre przykłady dla jednych są fatalnymi dla innych. Co decyduje o tym, że przykład jest dobry? Moim zdaniem nie da się na to pytanie odpowiedzieć mówiąc tylko o samych przykładach. Trzeba spojrzeć na percepcję ludzi i ich specyficzne potrzeby psychologiczne.

Z doświadczenia wiem, że istnieją dwa główne zarzuty wobec przykładów tj. że są spoza branży lub zagraniczne. Są to dwie różne sprawy, ale źródło takiej oceny jest jedno. Taki przykład jest po prostu obcy. Przykłady lokalne, wymyślone w ramach tej samej wspólnoty, czy to wspólnoty ludzi pracujących w tej samej branży, czy wspólnoty narodowej, otrzymują kredyt zaufania wynikający z ich bliskości kulturowej, społecznej i organizacyjnej. Ufamy, że jeśli „nasi” (czyli członkowie naszej wspólnoty) to wymyślili i zrobili, to i my możemy. Będąc członkami tej samej wspólnoty wymyślili i zrobili to stojąc przed podobnymi wyzwaniami do naszych, więc można mieć do nich zaufanie, że wzięli pod uwagę wszystkie istotne czynniki, które i my musimy uwzględnić. To wszystko pięknie, tylko taka postawa koncentruje się wyłącznie na problemach aplikacyjnych a nie wartości samego rozwiązania prezentowanego w przykładzie. W pewnym sensie jest to kwestia uboczna a nie zasadnicza. Niezależnie od tego, że aplikacja idei jest ważna, to sama idea jest jeszcze ważniejsza. Gdy ona jest kiepska, to łatwość aplikacji nie ma znaczenia, bo sprawa jest już i tak przegrana.

Trudność w absorpcji przykładów spoza branży lub z zagranicy wynika stąd, że są one obarczone dodatkowymi problemami aplikacyjnymi, np. wynikają z innego sposobu myślenia o problemach do rozwiązania, obcego modelu analizy, innej kultury i sposobu funkcjonowania społeczeństwa oraz innych uwarunkowań biznesowych. W tym sensie każdy przykład pozabranżowy lub zagraniczny wymaga podjęcia dodatkowego wysiłku w kierunku dostosowania wynikających z niego wniosków do lokalnych warunków.

To jednak nie zmienia kwestii zasadniczej, że przykład jest dobry wtedy, gdy przedstawia rozwiązanie wysokiej jakości a nie łatwej aplikacji. Potrzeba większego wysiłku w analizie i ewentualnej aplikacji nie zmienia go w przykład zły, tylko trudniejszy. Nie dyskredytuje to przykładu a jedynie obnaża lenistwo odbiorcy.

Są dwa poziomy, na których można rozpatrywać jakość przykładu: doskonałość pomysłu w rozwiązaniu problemu oraz łatwość naśladownictwa. Gdy ktoś szuka inspiracji, wtedy doceni ten pierwszy aspekt. Gdy jednak ktoś szuka gotowców, wtedy jest w stanie wyłącznie myśleć o tym, jak szybko i łatwo uda mu się wdrożyć coś podobnego lub wręcz identycznego.

Napisałem

book-praktyczny-marketing
Praktyczny marketing miast i regionów

Marketing miejsc zdobywa w Polsce zasłużone zainteresowanie. Niestety kojarzy się  niemal wyłącznie z promocją. Łatwo tworzy się logotyp i kampanię promocyjną. Znacznie trudniej stworzyć silną markę miasta lub regionu.

Zobacz więcej

Zobacz komentarze

20 sierpnia 2012 o 10:05
Łukasz Kruszewski napisał

Faktycznie przykłady spoza branży, środowiska etc. mają dodatkowe trudności aplikacyjne, ale zastanawiam się czy przez to są mniej transparentne? I czy do warunków doskonałego przykładu nie warto własnie dodać zaraz za adekwatnością, transparentności?

20 sierpnia 2012 o 12:14
Jacek Pogorzelski napisał

Jak Pan rozumie transparentność przykładu? Czy chodzi o jego zrozumiałość?

20 sierpnia 2012 o 23:19
Łukasz Kruszewski napisał

Dokładnie tak. Łatwy to zrozumienia/przyswojenia. Choć niekoniecznie takiego „w lot”, bo ten nie angażuje wystarczająco naszych szarych kolegów tam na górze:)

21 sierpnia 2012 o 09:45
Jacek Pogorzelski napisał

Zrozumiałość ma dwa aspekty:
1. Przykład musi sensownie ilustrować to, o co chodzi trenerowi/prezenterowi. Jeżeli tak nie jest, to znaczy, że został źle dobrany. Jest jeszcze taka możliwość, że przykład jest właściwy, tylko źle przekazany.
2. Przykład jest właściwy, ale jest trudny w odbiorze i tylko pozornie wygląda na niezrozumiały. To druga sytuacja, o której piszę w poście.

21 sierpnia 2012 o 11:51
Łukasz Kruszewski napisał

1. Problem sensowności, jest po części natury subiektywnej (każdy ma inne predyspozycje intelektualne, a więc inne możliwości interpretowania tego, co mu się jawi). Bardziej przemawia do mnie ten zły przekaz, bo trener może go skuteczniej weryfikować – sprawdzając co i jak z przykładu zostało zrozumiane.

2. Tu fakt, ale chyba znów dotyczy umysłowości odbiorcy.

Może więc właściwy przykład to nie taki, który jest trudny/łatwy w odbiorze, ale taki jest bardziej dostosowany do umysłowości odbiorcy (tylko jak ją sprawdzić ;)

21 sierpnia 2012 o 13:01
Jacek Pogorzelski napisał

Sensowność doboru przykładu nie jest subiektywna. Przykład albo ilustruje dobrze problem lub jego rozwiązanie, albo nie.
Predyspozycje indywidualne to inna kwestia. Dopasowanie przykładów do odbiorców to piękna idea, ale ze świata idealnego. W praktyce to jest nie do wykonania.
Każdy ma swoje ograniczenia poznawcze, ale nie znam lepszej metody od wytrwałego wgryzania się w temat. Przecież w trakcie szkolenia czy prezentacji o wszystko można zapytać i wszystko wyjaśnić. Jak ktoś z tego rezygnuje, to jego sprawa, ale nie może oczekiwać specjalnego traktowania.

21 sierpnia 2012 o 15:27
Łukasz Kruszewski napisał

Fakt, rozumiem i dziękuję ;)

Zostaw swój komentarz

Kim jestem?

Jestem właścicielem i dyrektorem zarządzającym firmy doradztwa marketingowego PrimeCode oraz Business Strategy Leaderem w BlueFox. Pomagam klientom prowadzić marketing oparty na wiedzy, a nie intuicji, oraz uczę myśleć strategicznie zamiast tworzyć dokumenty-strategie.